• Wpisów: 161
  • Średnio co: 12 dni
  • Ostatni wpis: 4 lata temu, 15:53
  • Licznik odwiedzin: 7 657 / 2049 dni
 
stirlitzpl
 
Sorry że jeszcze tego nie dokończyłem ale nie miałem czasu. Teraz nadrobię zaległości i napisze kolejny 4 rozdział. I droga Madzialeno proszę się opamiętać bo "Rainbow Factory - Continued" to mój pomysł, a uwierz mi nie chciałabyś ze mną zadzierać. Wklejam teraz wcześniejsze rozdziały czyli 1,2 i 3. Jeśli chcecie 4 rozdział to skomentujcie :D

Roz.1 Nowy początek...

Rok po wszystkich wydarzeniach w górnej części fabryki tęczy, wszystko wróciło do normy. Spectra nadal były wytwarzane z pegazów "nieudaczników" i nadal nikt z poza zakładu nie wiedział w jaki sposób są wytwarzane magiczne spectra.
Jedynie co się zmieniło to zachowanie Rainbow Dash. Była okrutniejsza niż kiedyś i bardzo rzadko wychodziła z zakładu, by spotkać się z innymi. Od zakończenia życia scootalo Rainbow Dash zamykała się w swojej wielkiej pracowni i coś w niej robiła. Niektórzy niewolnicy często słyszeli krzyki dochodzące zza ciemnych chmur tworzących ścianę pracowni.
Nikt po za elitą fabryki nie wiedział co jest w środku, a ci którzy nie wiedzieli co tam jest nawet nie myśleli o zaglądnięciu tam. Pewnego dnia lub też nocy, bo sami pracownicy nie wiedzieli co w danym momencie jest. Czerwonoskóry masywny pegaz wyszedł na rusztowanie i przemówił:
- Nie będe dużo gadał... - Wypowiedział te słowa z lekkim znudzeniem i uśmiechem na twarzy - Za niedługo wszyscy zostaniecie całkowicie bezużyteczni, bo ktoś zajmie wasze miejsce. Oczywiście mam dla was jedną robotę, pomożecie nam wytworzyć spectra. buhahahahahaha !!! - Zaśmiał się szyderczym śmiechem z domieszką lekkiego szaleństwa.
Wszystkie kucyki znajdujące się w fabryce zaczęły panikować i biegać z jednego miejsca do drugiego. Tylko nieliczne siedziały w ciszy i rozmyślały dlaczego spotkał ich taki los. Czerwonoskóry pegaz wzbił się w powietrze i podleciał do pomieszczenia elity.
- Rainbow Dash to na pewno dobry pomysł?
- Jasne, że tak! Dostawy "nieudaczników" są coraz mniejsze, a pracowników mamy zbyt wielu aby ich wszystkich opanować. Pomyśl co by się stało gdyby oni wszyscy wznieśli bunt. Nie chce aby sytuacja z zeszłego roku się powtórzyła. Dlatego ja razem z moim pomocnikiem, stworzyłam to coś co zaspokoi nasze potrzeby...
- No dobrze jeśli to dobry pomysł niech tak będzie. Jednak jak coś nie wypali to nie zwalaj jak zwykle wszystkiego na mnie.
- Spokojnie wszystko wypali. Na pewno. - Stanowczo odpowiedziała Dash.
- Otóż to. Wszystko na pewno wypali. - Powtórzył zbliżający się do nich zakryty białym kapturem jednorożec . - To co razem zrobiliśmy jest już prawie gotowe. Prawda Dash?
- Tak już prawie wszystko gotowe. - Wypowiadając te słowa uśmiechnęła się i szyderczo zachichotała.
Między czasie kucyki trochę się uspokoiły i siedziały w jednym miejscu koło koksownika. Gdy strażnicy mieli przerwę obiadową, jeden ciemno-niebiesko włosy pegaz w ciemnym płaszczu, wyskoczył na podest i zwołał do siebie resztę pegazów.
- Mamy mało czasu. Oni chcą nas zabić siedzę już tutaj dość długo i znam jedno ukryte przejście między chmurami. Nie próbowałem się nawet tam pchać, bo wokół pomieszczenia z tym przejściem jest masa strażników. Tak kucyki to to pomieszczenie, z którego dochodziły krzyki. Pewnie wielu z was je słyszało... Nikt nie chciał wiedzieć co tam się znajduje ale będziemy musieli tamtędy przejść. Musimy się przygotować żeby z tąd uciec. Ma ktoś jakieś przydatne informacje?
- Ja mam... - Odpowiedział cicho zakapturzony kucyk.
- Proszę powiedz wszystko co wiesz. To zwiększy szanse na ucieczkę z tego piekła.
- Wiem tylko tyle, że Rainbow Dash wychodzi z tamtego pomieszczenia tylko wtedy gdy dostarczają nowych... Często zapomina zamknąć drzwi na klucz.
- To wspaniale o ile się nie mylę za cztery dni jest nowa dostawa. Więc gdy Rainbow Dash wyjdzie z pomieszczenia trzeba spróbować obalić strażników i kierować się za mną. Zrozumiano? Nie mamy i tak nic do stracenia. To nasza ostatnia szansa.
- Tak jest ! - Odpowiedział razem chór pegazów.

Gdy krzyknęli nagle pojawili się strażnicy. I zastanawiali się co to za głośne krzyki. Nie przejęli się tym i wrócili na warte...


Roz.2 Ślepa nadzieja.

- Dzięki za informacje towarzyszu broni. Jak masz na imię ?
- Suppo Reco.
- Ja Tag Hunter. - Oznajmił z uśmiechem Tag.
- Za co siedzisz ? - Spytał się zdejmując kaptur z głowy.
- Eeee tam. Szkoda gadać. Próbowałem wyciągnąć tajne informacje od Księżniczki Celesti dla moich przełożonych. Lecz trochę mi się to nie udało, a ty za co ?
- Nic takiego tylko rozpierdoliłem tajny obóz badawczy na północy Equestrii i wszystkich tam pozabijałem. Ehh no dobra prawie wszystkich, gdyby nie ten jeden jednorożec bym tutaj nie siedział. Ale chociaż dobrze się bawiłem hehe. - Zaśmiał się suppo.
- Coś czuje, że sam załatwisz tych wszystkich strażników. - Wypowiadając te słowa klepnął go po plecach.
- Chciałem już wiele razy to zrobić ale przydała by się do tego jakaś broń. Na przykład MK48, albo coś innego co ostro napierdala.
- Z tego co wiem to strażnicy mają przy sobie tylko paralizatory ale u jednego widziałem glocka.
- No cóż jeżeli nie ma nic lepszego to spróbuje zdobyć tą broń. Jeśli uda mi się to zrobić, będę osłaniał wasze tyły.
- Dzięki za pomoc w tej sprawie to jest nasza ostatnia szansa. Lepiej już z tąd chodźmy bo tam ten strażnik się na nas patrzy.

Jak powiedział tak zrobili, przestali rozmawiać i poszli załatwiać swoje "sprawy". Wokół panował zamęt i było głośno od pracujących tu maszyn. W końcie strażnicy znęcali się nad kimś, zaś gdzieś indziej bili się dwaj więźniowie, którzy oszaleli po tym jak dowiedzieli się, że wszyscy zginą. Dwójka strażników tylko patrzyła, śmiała się i obstawiała kto wygra. Po pewnym czasie jeden pegaz wyszedł z tłumu i rozdzielił ich. Strażnikom się to nie spodobało, ponieważ stracili dobrą zabawę. Wzięli paralizator i porazili kucyka który rozdzielił walczących. Kucyk od razu upadł i nie dał rady się podnieś, zędlał . Tag widział jak zaprowadzano go do pokoju, o którym wcześnie wspominał.Tag podbiegł do ściany tego pomieszczenia i zaczął się w nią wsłuchiwać.Niestety nic nie usłyszał oprócz krzyków. To wcale nie było pomieszczenie, w którym jest maszyna do wytwarzania magicznego spectrum. Taga przeszły ciarki po plecach gdy pomyślał co tam może się znajdować. Widząc, że strażnicy zaczęli swój codzienny "obchód" więc szybko wycofał się spod ciemnej ściany stworzonej z twardych chmur...

Roz.3 Nasza zguba.

Tag wycofując się omało co nie wpadł na beczki. Miał szczęście, bo stefa, w której przebywał była strzeżona i nie można było na niej być. Pomiędzy beczkami zauważył coś w rodzaju paralizatora, nie zastanawiając się ani chwili schował go pod płaszcz. Gdy wrócił do miejsca przebywania wszystkich kucyków szybko poszukał Suppo. Gdy go odnalazł, wręczając mu po kryjomu paralizator powiedział:
- Użyj go mądrze, przyjacielu...
Po czym pobiegł w strone wejścia na rusztowania, na którym stali dwaj strażnicy. Wzbił się w powietrze i mocno uderzył jednego strażnika w twarz po czym odskoczył od paralizatora którym machnął drugi pegaz. Następnie szybko wyrwał paralizator temu, który chciał go nim szturchnąć i poraził jego samego. Po pokonaniu strażników Tag szybko wziął paralizatory do kopytka i rzucił je pobliskim pegazom które też przyłączyły się do buntu. Nie zwlekając krzyknął do innych więźniów żeby pomogli mu obezwładnić strażników, którzy lecieli w ich kierunku. Więźniowie którzy przyłączyli się do buntu szybko obezwładnili strażników. A następnie zabrali im paralizaory. Suppo zabijając jednego strażnika zdobył glocka (pistolet) , o którym wspominał Tag.
-Zamknąć wszystkie bramy prowadzące do tego pomieszczenia! - Krzyknął Tag.
- Tak jest! - Odpowiedziała liczna grupa kucyków buntowników.

Zdążyli na czas. Zdążyli zamknąć bramy do głównego holu. Byli bezpieczni na jakiś czas. Mieli dostęp do magazynu z brońmi i jedzeniem. Tag usiadł na rusztowaniach. Patrzył na te wszystkie kucyki. Widział w ich oczach nadzieje, że może wkońcu uciekną z tego piekła. Wiedział, że te wszystkie kucyki liczyły na niego, liczyły na to, że on ich poprowadzi do upragnionej wolności. Widząc to wstał i przemówił.
- Towarzysze i Towarzyszki broni! Posilcie się i napijcie czym prędzej, następnie chwyć cię za broń i przygotujcie się, bo wolność którą zyskaliśmy nie będzie trwała wiecznie. Strażnicy już dawno poinformowali sami wiecie kogo o buncie. Więc róbcie co wam kazałem.
Gdy skończył przemowę kucyki wykrzykiwały jego imię oddając mu cześć wyzwolennika. Gdy Tag odszedł od tłumu podszedł do niego Suppo i powiedział:
- Dobrze robisz, dając nadzieje naszym braciom i siostrom. Tą małą bitwę wygraliśmy bo była ich garstka. Wiesz ile ich jest za tam tymi bramami? Jest ich zbyt dużo abyśmy uciekli im wszyscy dobrze o tym wiesz... ...prawda?
- Tak... Lecz chcę im dać jakąś nadzieje na odzyskanie wolności.
- Dobrze. Pomogę wam. Lecz gdy zginę wręcz to mojej ukochanej.
Suppo wręczył Taggowi małe pudełko zawinięte w czerwoną chustkę miał już otwierać. Ale Suppo powstrzymał go:
- Proszę nie zaglądaj do środka.
- A więc... Gdzie mieszka twoja ukochana?
- Ma na imie Roset, jest pegazem i mieszka w Ponyvill.
- Ahh Ponyvill, pamiętam jak za klaczych lat hasałem z kolegami po łące nie troszcząc się o siebie. Ale te czasy się szybko skończyły. W porządku wręczę jej to. A co mam jej powiedzieć?
- Nie musisz strzępić języka. W środku jest wszystko napisane.
- Jak chcesz.
- Mam jeszcze jedną ostatnią prośbę jeśli bym zginął wręcz jej też mój nieśmiertelnik jeśli zdołasz go zerwać zanim strażnicy cię dopadną.
- Dobrze przyjacielu...

CDN

_____________________________________
Jeszcze raz powtarzam proszę nie kopiować pomysłu

Nie możesz dodać komentarza.

  Wyświetlanie: od najstarszego | od najnowszego